• Wpisów:117
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 12:47
  • Licznik odwiedzin:17 631 / 1729 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Wspomnienia które przywiozłam z Hiszpanii na pewno pozostaną na długo w mojej pamięci. Za każdym razem jak wspominam piasek który palił moje stopy lub morze które chociaż, że było bardzo ciepłe to koiło skórę która była nagrzana od słońca, uśmiecham się od ucha do ucha a w sercu robi się od razu lepiej. Ale najważniejszym, moim zdaniem, wspomnieniem było wesele.

Może zacznę od naszych wspólnych (moich i mojej siostry) przygotowań do niego. Jako, że moja siostra mi kategorycznie zakazała kupowania sukni na owe wesele w Norwegii, ponieważ w Hiszpanii na sto procent będzie taniej, dlatego też ze sobą wzięłam tylko buty, torebkę i biżuterie. Więc w pierwszy dzień zaczęły się wielkie poszukiwania sukienek. Zeszliśmy wielkie centrum handlowe, spędziliśmy tam cały dzień, wróciliśmy z miliardem ubrań ale żadna z nas sukienki nie znalazła. W kolejny dzień pojechaliśmy do innego miasta i tym razem w 40 stopniowym upale chodziliśmy i szukaliśmy sklepu na takie okazje. Około godziny 17 (po 7 godzinach łażenia) znaleźliśmy i wtedy się zaczęło. Każda z nas przymierzyła chyba z 15 sukienek. W końcu ja wybrałam tą która była za długa o jakies 20 cm i za duża o 2 rozmiary. Zapłaciłam jak za zboże, ale ale... Do tego trzebabyło znaleźć dobrą krawcową. Nie zajęło nam to długo, na pomoc nam kurdupelkom przyszła stara poczciwa hiszpanka i uwinęła się z sukienkami w ekspresowym tempie.

Samo wesele było jak z filmu; białe krzesełka ustawione w plenerze, muzyka na żywo, na wstępie każdy dostawiał lemoniadę dla ochłody. Chociaż to co różniło to wesele od wszystkich filmów była atmosfera. Było czuć nerwy ze strony młodej pary. A jeden ze świadków to wskoczył na jakiś nowy level zdenerwowania. Podczas kiedy czytał podziękowania dla pary młodej tak mu się ręce trzęsły, kartka chodziła unosiła się na 10 cm do góry i 10 cm w dół.


Po ceremonii było rzucanie ryżem (takim do paelleli) i płatami róż. Zostaliśmy zaproszeni do drugiej części ogródu gdzie na środku znajdował się wielki basen a w ogól niego krzesełka i mały barek z winami i piwem a kelnerki chodziły z tapas (chyba z miliard tego było) nawet był stolik gdzie przygotowywali sushi gdzie można samemu było wybrać dodatki.


Stoliki i cała reszta imprezy była w wielkim namiocie z okrągłymi stolikami. Menu składało się z sześciu różnych dań. Zamiast opowiadać o nich po prostu wstawiam zdjęcia! To już są zdjęcia z telefonu więc z góry przepraszam za jakość. Po obiedzie który był przerywany różnymi zabawami był czas na drinki i DJ rozpoczął imprezę




Jak kiedyś i mi będzie dane wziąć ślub, to na pewno będzie to w takim stylu. Było magicznie.
  • awatar Hatsumomo.: ślicznie wyglądałaś :) a jakie potrawy :O
  • awatar Lully: @unfazed.: @Paatriciaa: @Julia Aleksandra: @Coldi: @Lilitha: @Kosmetyczne Pudełko: @Spinellka: @Agatsi: @marszin912: Dziękuję! Oj tak, było jak z bajki!
  • awatar unfazed.: Pięknie wyglądałaś :) A taki ślub na świeżym powietrzu-marzenie! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 

Po dość długiej nieobecności próbuję na nowo zacząć regularne blogowanie. Mam nadzieje, że nadal ktoś będzie mnie czytał a dzisiaj na poczęstunek powitalny zapraszam was na norweskie sveler. Sveler to niewielkie puszyste naleśniki, które wyglądem przypominają Amerykańskie pancakes. Są przepyszne, słodkie i nawet "na sucho" można je jeść. Ja polecam polać jogurtem i posypać świeżymi owocami. Przepyszne!

Znalazłam raz jeden przepis z którego wychodzą wyśmienite naleśniczki. Zapewne można zrobić z 1/4 przepisu, chyba, że chce się wykarmić całą ulice. Ja pierwszy raz zrobiłam z całego przepisu i później przez 4 dni codziennie na obiad wcinałam właśnie svele.
Składniki:
- 5 jajek
- 350 ml cukru
- 1 litr mąki
- 1 litr maślanki/kefiru
- 1 kopka łyżeczka sody
- 1 kopka łyżeczka soli
- około 75 gram margaryny roztopionej
Wszystkie składniki łączymy, na końcu dodajemy roztopione masło, dokładnie mieszamy. Ciasto odstawiamy na 30 minut. Placuszki smażymy na niewielkiej ilości masła lub w przypadku patelni teflonowej bez dodatkowego tłuszczu. Podajemy z ulubionymi dodatkami. ri.pinger.pl/pgr471/eff7eb6e002c08f853823699/DSC06968.JPG

ZAPRASZAM NA BLOGSPOT: http://natlje.blogspot.no/
  • awatar migus: Pychotkowo wygląda, niedługo trzeba coś takiego zrobić :)
  • awatar onlysunshine: wygląda pyszniee ! :)
  • awatar Gość: aż zgłodniałam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Dostałam zaproszenie na wesele w Hiszpanii. I teraz pojawił się problem, jak się ubrać? Nie mam pojęcia jak w ogóle wygląda ich tradycja. Był może ktoś na takim weselu? Jak zazwyczaj się goście ubierają, bardziej imprezowo czy bankietowo?
  • awatar migus: Tez chcę pojechać do Hiszpalni na wesele :D
  • awatar Ms. Blonde ♥: normalnie :) tak, jak w Polsce ;-)
  • awatar Coldi: Wow, super :) Z tego co szybko podpatrzyłam w google to chyba ubierają się normalnie na wesele, w sensie tak jak u nas jest :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Więc tak, mój miesiąc imprezowania powoli dochodzi końca. Pozostały już tylko dwa dni i z powrotem będę mogła wcisnąć się w normalne ciuchy - i zaczyna się okres egzaminów (takie nasze matury).

W skrócie mogę powiedzieć, że się bardzo dobrze bawiłam przez ten czas. Teraz już nawet potrafię wytrzymać trzy godziny baletu kiedy w głowie jeszcze szumi alkohol - chociaż nie wiem czy to dobrze czy źle? No i bliżej się poznałam ze szkolnymi ubikacjami. No i nauczyłam się czegoś, żeby zapamiętać co się robiło, trzeba to uwiecznić, albo na papierze albo pstrykać zdjęcia (a później się ogląda te zdjęcia i "kto to w ogóle jest".
ri.pinger.pl/pgr230/84f43840002334185374e00a/IMG_6635.JPGri.pinger.pl/pgr32/9140c07e001961ff5374e03d/IMG_6629.JPG
  • awatar Agatsi: Slicznie wyglądasz a ogrodniczki cudowne :)
  • awatar migus: Pocieszne te foty :P
  • awatar Coldi: Czadowo wyglądasz w tych ogrodniczkach :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W końcu postanowiłam wypróbować pointy które zakupiłam ładne pare miesięcy temu. Myślałam, że będzie dużo prościej w nich cokolwiek robić, ale się przeliczyłam co można zobaczyć na zdjęciach i moich pokracznych pozach ri.pinger.pl/pgr383/3fb1d4c8001067b453727fca/IMG_6612.JPGri.pinger.pl/pgr135/e5ea0a38002ac30b53727fd9/IMG_6607.JPGri.pinger.pl/pgr142/5e905b12000e97ae53727fe5/IMG_6613.JPGri.pinger.pl/pgr438/94d900160017425553727ff1/IMG_6610.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
W między czasie zapraszam was na insta, gdzie na pewno pojawia się coś częściej niż tutaj!
http://instagram.com/natlly22
Oraz snapchat: natllly ri.pinger.pl/pgr141/d2671adb001672c1536a918d/image_1.jpegri.pinger.pl/pgr258/54026b6300245768536a91a4/image_2.jpeg
  • awatar Coldi: Na pierwszym zdjęciu mega zestaw, świetnie w nim wyglądasz :)
  • awatar Lilitha: @Lully: e tam, idziesz na łatwiznę, nieładnie :P weź pod uwagę,że niektórzy nie mają insta(będę takim outsiderem a co) :D
  • awatar Lully: @Lilitha: i na insta jest prościej wrzucić cokolwiek niż skleić notkę do tego zdjęcia porobić :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Od czasu do czasu nachodzi mnie myśl, czy by nie wrócić do blogowania. Wiem, że sprawia mi to dużo radości, więc dlaczego nie? Problem w tym, że totalnie nie wiem o czym pisać. Nie chce wrócić do pamiętników, ani do pokazywania milionów stylizacji. Jakieś pomysły?

Zaczął mi się RUSSETID, wielka tradycja w norwegi gdzie uczniowie ostatnich klas przez miesiac chodzą w czerwonych ogrodniczkach, piją, bawią się i próbują wykonać jak najwięcej ze 100 zadań. Przykładowe zadanie - kupić kondomy za pomocą mowy ciała. Zostaliśmy też ochrzczeni, dostałam piękne imie z którego jestem niesamowicie dumna
ri.pinger.pl/pgr33/ade700380010270d5369f176/IMG_6237.JPGri.pinger.pl/pgr277/3e300f7800159c1e5369f195/IMG_6235.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zostałam nominowana przez http://magdeleine.pinger.pl/

1. Czy jesteś szczęśliwa?
Dość trudne pytanie, ale na chwilę obecną; tak, jestem szczęśliwa.
2. Książka czy film?
Film ale dobrą książką też nie pogardzę

3. Gdybyś mogła wrócić do jednego dnia/chwili/momentu Twojego życia, to co to by był na dzień/chwila/moment?
Jest ich tyle, że nie wiem który moment wybrać. Ale bardzo bym chciała jeszcze raz przeżyć chwile przed musicalem, kiedy za kulisami razem z moim partnerem do tańca przekomarzaliśmy się komu szybciej bije serce i kto jest bardziej zdenerwowany

4. Jakie jest Twoje motto?
"Nigdy nie mów nigdy"
5. Sport/ruch czy leniuchowanie na kanapie?
Często stawiam na ruch. Ale leniuchować też lubie, np. ostatnimi czasy widząc ile mam nauki, wole się przespać z dwie/trzy godzinki

6. Co chciałabyś zmienić w swoim wyglądzie?
pytanie mogło by równie dobrze brzmieć "czego bym nie chciała zmienić", łatwiej by odpowiedzieć

7. Morze czy góry?
Morze
8. Jaki jest Twój znak zodiaku?
Bliźnięta

9. Gdzie byś chciała pojechać gdybyś miała nieograniczone możliwości finansowe?
Na wycieczkę po dzikich plażach

10. Jak spędzasz czas wolny?
Nie lubie samotności, więc jak tylko mam wolny czas, spędzam go ze znajomymi
11. Jak trafiłaś na mój blog?
Trudno powiedzieć
  • awatar Zołza ^^: moze jeszcze gdzies dorwiesz :)
  • awatar Zołza ^^: oo tak właśnie o takie mi okularki chodzi, piękne! To smutne jacy ludzie chodzą po tym świecie ze nawet okulary kradną :(
  • awatar Coldi: I ja tez jestem bliźniakiem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Ostatni wpis ponad miesiąc temu i nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy pojawi się kolejny konkretniejszy. Ostatnio nie mam czasu na nic. Nawet przegapiłam pierwsze urodziny bloga!

Mój ostatni miesiąc w skrócie to bardzo udany musical oraz równie udany wypad z koleżankami do Polski (co można zobaczyć na moim insta) a teraz zaczęła się nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Ah i wracam do was jako szczęśliwa singielka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Mamą nie jestem i pewnie mało o dzieciach wiem, ale mam młodszą siostrę która jak była młodsza potrafiła milion razy dziennie pokazywać mamie reklamy zabawek na YouTube, a później powtarzały się słowa jak "Mamo", "kup", "proszę", "na pewno będę się tym bawić". Jak już mama na setną z rzędu zabawkę uległa, można się domyślić ile trwało to "na pewno będę się tym bawić". Kiedyś nawet zaczęliśmy wynosić na strych rzeczy, którymi się nie bawiła, a potem je mieliśmy wyciągać z powrotem, żeby w jej oczach były nowe. Tak się stało, że na strychu robił się sklep zabawkowy a w pokoju dalej było dużo zabawek którymi się nikt nie bawił. Kiedyś podczas oglądania bajek trafiła na Art Atak, i chociaż, że wcześniej uwielbiała malować, rysować i wycinać tak wtedy włączyła się jej ta kreatywna lampka. Obecnie częściej słychać Zamówisz coś? Bo potrzebuje kartonu, niż Mamo kup mi nową zabawkę która będzie fajna przez pięć minut.
Chce nową szafę dla ubranek dla lalek? Kuchenkę, karoce? Nic trudnego, potrafi sama sobie ją zrobić. Tak mama oszczędza na nowych zabawkach które później się oddaje innym, jedyne co to teraz hurtowo kupuje taśmy klejące, kolorowe papiery i kartki. Jak już na początku napisałam, mamą nie jestem, ale kartonową zabawę z dziećmi polecam. Ostatnio nawet mój tż zaczął się bawić z majsterkowicza i zrobił jej łóżeczko dla lalek nie z kartonu, bo z drewna. Niedokończone, bo zaczęła im się praca, ale łóżeczko jest.
Zwykły karton, a jakie cuda można z niego zrobić.
No i nie żal wyrzucić do kosza jak się zepsuje, ponieważ to tylko karton.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Do walentynek pozostało trzy tygodnie, ale patrząc jak ten czas leci to te parę tygodni minie jak z bata strzelił. Zazwyczaj gdy nadchodzą dni jak urodziny, święta, dzień chłopaka czy walentynki zawsze nie umiem wymyślić co kupić drugiej połówce. Oczywiście wiem, że nie zawsze trzeba wydawać pieniądze. Bo równie dobrze można spędzić miło czas przy wspólnie zrobionej kolacji, czy na wyjściu do kina. Ale ja lubię dawać rzeczowe prezenty, i nie zawsze przeze mnie zrobione. Raz zrobiłam "kupony miłości" wszystko fajnie, ładnie, ale zostały gdzieś zapomniane. Dlatego dzisiaj chcę pokazać moje pomysły na prezent walentynkowy.

1. Perfumy. Facet tym się różni od kobiety, że nie zwraca dużej uwagi czym się psika. Jemu nie przeszkadza czy to nuta kwiatowa czy cytrusowa, perfum ma pachnieć i podobać się kobietom. Więc nikt lepiej nie dobierze perfum facetowi niż jego własna kobieta.

2. Czar dla par - gra dla dwojga. Osobiście w tą grę nie grałam, tak samo nie potrafiłam znaleźć opinii innych na ten temat. Krótki opis gry - Trochę pikantna, ale nie taka całkiem poważna gra dla dwojga. Rywalizujcie z partnerem o to kto kogo zna od podszewki, wygrywajcie zmysłowe masaże a przede wszystkim poznajcie się jeszcze lepiej. Jak dla mnie brzmi zachęcająco, a walentynki to odpowiedni wieczór kiedy można ją przetestować.

3. Karnet na gokarty. Osobiście nie lubię, wolę siedzieć za szybą i oglądać jak się faceci bawią. Ale wieczór na gokartach w walentynkowy wieczór może być fajnym odskokiem od walentynkowych tradycji.

4. Elektryczna maszynka do golenia. Jest to większy wydatek, ponieważ jednak lepiej kupić droższą i lepszą a niżeli tańszą i twój facet miał chodzić z poranioną twarzą. Polecam zaglądnąć na allegro a omijać saturn który ma ceny z kosmosu.

5. Fajna koszulka. Zamiast słodkich koszulek z waszym zdjęciem (ugh, nigdy nie rozumiałam sensu w dawaniu sobie tych rozkosznych kubków, poduś, pościeli czy ww koszlek ze wspólnym zdjęciem) może koszulę z ulubionym zespołem czy jak na zdjęciu koszulkę ulubionych yt'bowiczów?

6. Bokserki. Nie wiem czy facet by się bardzo ucieszył z takiego prezentu, bo w końcu bielizna to bardzo osobista sprawa, ale może to być dodatek do prezentu. W bokserkach

7. Płyta ulubionego zespołu.

8. Breloczek do kluczy. W breloczkach jest wybór ogromny, polecam te solidne, metalowe.

9. Zegarek. Nie musi kosztować bóg wie ile. Są też bardzo dobre zegarki w przyziemnych cenach. No i zegarek nie zawsze musi być elegancki, może też być na sportowo. Mój tż osobiście poleca zegarki G-SHOCK, ja tam uważam, że są paskudne. Ale jemu się bardzo podoba.

10. Biżuteria. Nie wielu facetów lubi chodzić w łańcuszkach czy bransoletkach. Mój też nie lubił, do czasu kiedy nie dostał ode mnie łańcuszka. Od tych paru lat chodzi w nim non stop.

A wy co planujecie na walentynki?
  • awatar Gość: Simply on the internet bank points out ... adore the images! I try to find out by looking at other photos, too. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar Gość: Thanks for including the beautiful pictures-- so open to a sense of reflection. my website - http://onlinesmpt200.com
  • awatar Kaarolina J.: My z moim K. nie wiemy jeszcze jak zaplanujemy sobie ten dzień (do końca). Pewnie tym razem wybierzemy się do kina, a później do K. na kolację i film, a prezenty naprawdę fajne i przydatne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Przepis znalazłam na mojewypieki.com. Babeczki są bardzo słodkie, a moje były jeszcze słodsze, ponieważ zamiast gorzkiej czekolady do polewy kupiłam przez niedopatrzenie słodką. W pierwszy dzień się ich zjeść nie dało, bo po zjedzeniu połowy czekoladowej bomby było się całkowicie zasłodzonym. Dlatego też, polecam odstawić na noc i delektować się nimi na drugi dzień. Babeczka sama w sobie jest bardzo słodka, mimo, że ja zrobiłam z połowy cukru. Do tego dochodzi jeszcze "kapelusik" który jest zrobiony z jeszcze słodszej pianki, którą może kojarzycie z dzieciństwa. U mnie się to nazywało ciepłe lody.

Porównując do babeczek Doroty, moje wyszły dość karłowate. Nie wiem jak ona to zrobiła, że jej pianka po zamoczeniu w czekoladzie była równie idealna. Moja po prostu spływała do czekolady. Tłumaczę sobie to tym, że albo pianka spędziła za mało czasu w lodówce, lub czekolada była za gęsta i ciepła. A może wszystko się razem skumulowało?

Przepis pochodzi z mojewypieki.com.

Składniki (ja zrobiłam podwójnie)
- 90 gram gorzkiej czekolady (70% kakao), roztopionej
- 1 szklanka mąki pszennej
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- pół łyżeczki sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 115 gram masła, w temperaturze pokojowej
- 1 i 1/4 szklanki cukru (ja dałam dużo dużo mniej)
- 2 duże jajka
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- pół szklanki gęstej kwaśnej śmietany
- 1/4 szklanki wody
Masło utrzeć na puszystą masę, pod koniec ucierania dodać cukier, nadal ucierając. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, lekko przestudzić. Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i solą

Do masy maślanej powoli wmiksować czekoladę. Dodać jajka, po jednym, miksując po każdym dodaniu. Dodać wanilie i zmiksować. Dodać śmietanę, zmiksować. Dodać połowę wymieszanej ze spulchniaczami mąki, wymieszać. Dodać 1/4 szklanki wody, resztę mąki, zmiksować tylko do połączenia składników.

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. W każdej papilotce ciasto nie powinno sięgać wyżej niż 3 mm licząc od góry papierka.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 minut, do tzw. suchego patyczka. Babeczki powinny być w miarę płaskie.

Składniki na piankę (mimo, że ciasto na muffinki robiłam z podwójnego przepisu, to tych nie mnożyłam)
- 3 duże jajka
- 1 i 3/4 szklanki cukru
- 1 łyżeczka dowolnego ekstraktu (np. z wanili, z migdałów), można pominąć
- 1/4 szklanki wody
Białka, cukier, wodę umieścić w szklanej lub metalowej misce (bardzo zwiększy się jej objętość, więc polecam od razu wziąć coś większego). Ubijać je mikserem przez około 1 minutę. W garnku zagotować niewielką ilość wody; nad nim umieścić miskę z białkami - nie powinna dotykać powierzchni wody. Podczas gdy woda w garnuszku paruje, w misce ubijać w dalszym ciągu nasze białka z cukrem, przez równe 12 minut (polecam zaopatrzyć się w dodatkową osobę, ponieważ trzymanie garnka i ubijanie drugą ręką to nie lada wyzwanie jeżeli trzeba to robić przez 12 minut). Temperatura pianki po tym czasie powinna osiągnąć około 70ºC. Jeśli nie posiadacie termometru cukierniczego, nie martwcie się. Jeśli będziecie ubijać białka przez równe 12 minut w kąpieli wodnej, na pewno osiągną wymaganą temperaturę. Białka będą z każdą minutą ubijania robiły się coraz bardziej gęste, co na pewno nie ujdzie Waszej uwadze. Na sam koniec wmiksować ekstrakt.

Przygotować rękaw cukierniczy z okrągłą grubą nasadką. Przełożyć do niego pianę i wyciskać spiralnie na babeczki. Na każdą babeczkę można zużyć około 1/2 szklanki piany. Babeczki z pianką włożyć do lodówki, na czas przygotowywania czekolady (można je również na tym etapie trzymać przez całą noc w lodówce)

Składniki na polewę czekoladową:
- 360 gram gorzkiej czekolady
- 3 łyżki oleju rzepakowego
Czekoladę razem z olejem umieścić w kąpieli wodnej i roztopić. Przelać do wysokiego kubka, pozostawić na 15 minut, by przestygła.

Po tym czasie wyjąć babeczki z lodówki. Trzymając za papierek, każdą babeczkę obrócić, następnie szybkim i pewnym ruchem ręki zanurzyć w czekoladzie. Odczekać chwilę, by nadmiar czekolady skapał, odłożyć na kratkę. Babeczki pozostawić przez 15 minut w temperaturze pokojowej, następnie schłodzić w lodówce przez 2 godziny.


Smacznego!
Polecam zrobić nawet bez kapelusików, muffinki wychodzą bajeczne. ri.pinger.pl/pgr400/4210342100231f6952dc3b0b/IMG_0518.JPG
  • awatar Agatsi: pycha :)
  • awatar Kaarolina J.: mmmmm! Jakie pysznościi... I gdzie tu przejść na dietę? :D Wyglądają naprawdę cudnie! :*
  • awatar Camillle.: I masz ci los :) Kochana muszę je zrobić, bo moje podniebienie nie wytrzyma, tego smaku jaki właśnie sobie wyobraziłam:*!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Coraz bardziej zastanawiam się nad całkowitym przejściem na blogspot. Tam się łatwiej pisze, blog jest bardziej przejrzysty i witryna nie robi wiecznych problemów. Jak na razie będę kontynuować dodawanie wpisów na obydwóch witrynach, ale nie przeczę, że dość trudno jest śledzić wasze blogi tutaj na pingerze. Jeżeli macie blogspot, chętnie was tam zaobserwuję

Zapraszam do mnie http://luully.blogspot.no/
  • awatar Camillle.: nie, tam to dziwnie się pisze, a na pingerze o wiele łatwiej się przegląda :( nieee;(
  • awatar Lully: @Lilitha: Ja też pingera bardzo lubiłam, na początku strasznie trudno mi się było przyzwyczaić. A teraz, mogę wybrać które posty chcę obserwować, które nie. Mogę anulować subskrypcję jeżeli dostanę odpowiedź na pytanie. Lepiej się dodaje notki i można sobie zaczynać pisać i kończyć kiedy indziej. Można obserwować kto skąd przegląda go :D
  • awatar Lully: @Coldi: Tam też nie ma źle, jest "lista czytelników" i ladnie wyświetlają się nowe notki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Osobiście wolę ćwiczyć w domu, jestem sama, nikt mi nie przeszkadza i nikt nie ocenia tego jak ćwiczę. Nie muszę czekać aż dana maszyna będzie wolna i czy nie wyglądam jak burak podczas biegania na bieżni. Dlatego ćwiczenia które można wykonywać w domu jak dla mnie to najlepsze rozwiązanie. Próbowałam ćwiczyć z Ewą, ale ona nie jest dla mnie i mojej choroby. Cardio mam prawie codziennie w szkole, podczas tańców, więc uważam, że w domu nie potrzebuje tych ćwiczeń, chociaż z moją kondycją jest bardzo słabo.
Ostatnio próbuje systematycznie wykonywać zestaw ćwiczeń na wzmocnienie mięśn, który opiszę niżej. Na razie nie mogę nic napisać o widocznych efektach, ponieważ jeszcze żadnych nie widać ale czuć. A to chyba najfajniejsze w ćwiczeniach, jak czujesz. Po pierwszym dniu czułam, że w końcu znalazłam ćwiczenie które aktywuje dolne mięśnie brzucha. A bardzo rzadko mi się to zdarza.

Każdy trening, nawet ten w domu, trzeba rozpocząć od rozgrzewki która rozgrzeje mięśnie, rozgrzeje organizm i zmiejszy ryzyko kontuzji. Nie polecam ćwiczyć roznegliżowanym, ponieważ ciepło szybciej z nas ucieka.

Z góry przepraszam za brak techniki wykonywanych ćwiczeń, ale mojej małej siostrze (jedyny fotograf który był dostępny) zajęło trochę czasu zrobienie jednego zdjęcia. I zaznaczam, że nie jestem żadnym znawcą, więc mogę się mylić w opisywanych ćwiczeniach.

Przysiady/SquatsPrzysiady rzeźbią uda, pośladki oraz łydki. Żeby poprawnie wykonać to ćwiczenie podczas przysiadu trzeba wypiąć pupę daleko do tyłu. Kolana powinny być nad stopami (na zdjęciu można zobaczyć, że moja prawa noga jest poprawnie a lewa już nie). Przy podnoszeniu się do góry, wypychamy biodra do przodu raz spinamy pośladki.

Deska/PlankPołóż się na brzuchu, ramiona powinny być nad łokciami a ręce splecione. Stopy oprzeć na palcach. Napiąć mięśnie ramion i unieść tułów, biodra i nogi, opierając się tylko na przedramionach i palcach stóp. Całe ciało powinno tworzyć linię prostą. Biodra trzeba trzymać cały czas na jednym poziomie i nie wyginać się. Wyobraźcie sobie, że jesteście stołem i na was wyłożona jest piękna, drogocenna zastawa - chyba nie chcecie jej zbić? Tak trzymać przez 60 sekund.

Unoszenie bioderLeżąc na plecach unosimy biodra do góry przy wydechu. (góra wydech na dół wdech). W tym ćwiczeniu szczególnie intensywnie pracują mięśnie ud i pośladków. Głowa i barki powinny cały czas spoczywać na podłodze. Przy wypychaniu pośladków do góry, zatrzymać się na sekundę w górze.

McGill sit upsDłonie schować pod plecami, łokcie unieść do góry (na zdjęciu mam je na bok, zamiast do góry, robię źle). I tak unieść się parenaście centymetrów do góry. Plecy i głowa powinny tworzyć jedną linię. I jak na zdjęciu jedna noga zgięta w kolanie a druga wyprostowana, przy seriach można zmieniać nogę.

Prone YPołożyć się na brzuchu, z rękami w literę "Y" kciuki powinny być zadarte do góry. Spiąć mięśnie brzucha i tak podności się do góry. Na górze się powinno zatrzymać na chwilę (można w myśli powiedzieć 1001).

Brzuszki wysokieri.pinger.pl/pgr206/f1c82a05002c97a652d93afe/image%281%29.jpeg Położyć się na plecach, z wyprostowanymi nogami oraz rękami. Unosić się do góry (jak na zdjęciu). Podczas unoszenia się powinno się wydychać powietrze. Bardzo ważny jest ten ostatni ruch podczas bycia na górze, żeby docisnąć klatkę piersiową do kolan. I z powrotem wrócić do punktu wyjścia i powtórzyć to ćwiczenie dwadzieścia razy.

PompkiPompek czysto technicznie robić nie umiem, co można zobaczyć na zdjęciu. Można wykonać wszystkie trzy rodzaje pompek (ponieważ ćwyczenie wykonujemy w 3 seriach). Ciało w pozycji wyprostowanej opiera się na palcach stóp, które są złączone. W czasie wykonywania ćwiczenia nie ruszamy głową ba boki. Obniżamy powoli ciało, uginająć ramiona w łokciach, które się rozchodzą na zewnątrz ciała (oczywiście w zależności od rodzaju pompek). , zachowujemy wyprostowaną pozycję ciała. Następnie zatrzymujemy wyprsotowane ciało tuż nad ziemią na jedną sekundę po czym unosimy je powoli do góry.

"Rozciąganie"Wykonując to ćwiczenie zawsze sobie myślę "taki mały taki mały, taki duży taki duży". Próbujemy z naszych nóg i rąk utworzyć literę "V". Nogi powinny być tuż nad ziemią, ale mi się wtedy "odkleja" dolna partia pleców od podłoża, dlatego żeby robić to ćwiczenie poprawnie, trzeba wysokość nóg dopasować do swoich pleców. Mięśnie brzucha powinny być non stop ściśnięte

Każde ćwiczenia robi się w seriach po 3 razy. Czyli zaczynamy od przysiadów (15), później "deska" przez 60 sekund, ponownie przysiady, deska i ostatni raz przysiady oraz deska. Robimy 2 minuty przerwy i zaczynamy ćwiczenia "B" i tak kolejno.

Jak widzicie, ćwiczenia są bardzo proste więc zachęcam do ich wykonywania
  • awatar migus: Jak pani z telewizji.
  • awatar Love of the fashion: Kochana przy pompkach dopracuj pozycję plank, w taki sposób, aby się lędźwie nie zapadały i będzie bdb z + :) :*
  • awatar Lully: @shock carrie: haha dzięki, ale to moja największa udręka. Najchętniej odcięłabym połowe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ostatnimi czasy naszła mnie ochota zmiany wystroju mojego pokoju - właśnie na czarno-biały. Czarno-białe wnętrza są zazwyczaj kojarzone ze stylem nowoczesnym i minimalistycznym, a minimalizm to to co uwielbiam. Choć sam design może wydawać się surowy i zimny, ocieplają go różne dodatki - jak obrazy, tapety, oświetlenie oraz inne kolorowe dodatki. Wzór w paski to klasyka, a w wydaniu czarno-białym, to już mała awangarda. Czerń i biel pasuje nie tylko do kobiety, ale także dla mężczyzny. Jako, że za pare miesięcy mam w planach wprowadzenie się z tżtem do jednego mieszkania, trzeba powoli myśleć jak je urządzimy a czerń i biel wydaje się bardzo dobrym pomysłem! ri.pinger.pl/pgr367/7a3c94a00015c6c752d6bc45/17703.png Jak na razie chcę urządzić w tych kolorach tylko mój pokój. Zainspirowała mnie do tego OjKarola - pewnie nawet nie świadomie. Strasznie mi się spodobał jeden z kalendarzy które poleciła do pobrania, ten minimalistyczny, czarno-biały. Od razu miałam w głowie jak by wyglądał mój pokój w takich kolorach, może te zmiany na minimalizm przyczyniły by się do utrzymywania porządku? Kto wie... Jak na razie kalendarz został wydrukowany, wczepiony w clipboard (wygląda tak profesjonalnie!) i znalazł swoje miejsce na biurku. Mam nadzieje, że szybko znajdę wymarzone czarno-białe firanki. ri.pinger.pl/pgr146/62cf250a0007d44a52d6bcd5/17699.jpg
źródło zdjęć stylizimoblog
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Szminki MAC to jedne z bardziej popularnych pomadek na świecie. Posiada wiele fanów, którzy je kochają i chcą je mieć. Małe, czarne, wyglądające jak nabój do pistoletu maszynowego Suomi opakowanie kryje w środku piękne kolory które ozdabiają kobiece twarze. A powstało ich tyle, że nie jest w stanie ich zliczyć nawet największy MACoholik. Pomadki MAC posiadają różne rodzaje wykończeń - od matowych, po kremowe, lśniące i połyskliwe, a nawet brokatowe. Ja stałam się posiadaczką szminki o wykończeniu matowym z tajemniczą nazwą koloru russian red.

Usta pomalowane kolorem czerwonym, uchodzą za bardzo kobiece i namiętne. Ja w tym kolorze czuje się bardzo dobrze do tego dodaje mi trochę pewności siebie. Możecie się głowić, jak to szminka może dodać pewności siebie? Otóż może. Na co dzień nie czuję się kobietą, utknęłam gdzieś pomiędzy trzynastym - szesnastym rokiem życia i jakoś nie umiem przekonać siebie samej, że już nie jestem tą "gówniarą". I ta szminka, ten kolor, pomaga mi poczuć się troche starzej, ładniej, bardziej kobieco.

(Mój TŻ) Święty Mikołaj, sprawił mi pod choinkę tą szminkę razem z lakierem do paznokci o bardzo
podobnym, mogę nawet powiedzieć, że identycznym kolorze.

PLUSY
- Uważam, że mimo matowego wykończenia nie wysusza moich ust
- Bardzo dobrze się trzyma na ustach, na moich wytrzymała cały dzień (od 7-19) z jedną małą poprawką, mimo jedzenia, picia.
- Jest bardzo dobrze na pigmentowana, po ustach maluje się jak pisakiem po kartce, wystarczy lekko przejechać i już są pomalowane.
- Gwarantuje mocny, trwały kolor

MINUSY
- Zapach, pewnie dla niektórych to zaleta, ale mi się na początku robiło niedobrze, ale z czasem sie przyzwyczaiłam.. Nie lubię słodkich zapachów, a szminka pachnie wanilią.

Mimo ceny, chyba pokuszę się o kupienie nowych kolorów, bardziej w kolorach nude.
ri.pinger.pl/pgr433/be38b7da002786ca52cef4b1/IMG_0491.JPG
 

 

Sałatka chyba wszystkim bardzo dobrze znana. U mnie w domu przez wszystkich lubiana, znika w trymigach. Przepis dostałam od mojej nieteściowej i od tej pory pojawia się ona, sałatka, bardzo często. Przepis jest bardzo prosty, tak samo jak składniki, więc powinna smakować wszystkim. A wiem co mówię, bo sama jestem niejadkiem a tą sałatkę mogłabym jeść i jeść!
Składniki:
- jeden podwójny filet
- ogórki (mały słoik)
- keczup
- 7 jajek
- kukurydza
- majonez
- kapusta pekińska

Wykonanie:
Pokrojonego w kostki kurczaka podsmażamy z przyprawą gyros. Kurczaka odstawić do ostygnięcia i w między czasie pokroić ogórki i jajka w kostkę. Kapustę pekińską pokroić w paski. U mnie dodatkowo dochodzi zrobienie majonezu, bo jak to mama mówi 15 lat tradycji nie pozwala nam na spożywanie kupnego.

Składniki wkładamy do miski warstowo: kurczak, ogórki, keczup żeby zakrył ogórki, jajka, keczup (mniej), kukurydza, majonez i na końcu kapusta. Sałatkę można przystroić ri.pinger.pl/pgr93/de458dea001dd53352cc57fb/IMG_0484.JPG
Smacznego!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Jak to mówią, święta, święta i po świętach. Ja nie płaczę z tego powodu, chociaż minęły mi bardzo pozytywnie. Spędziłam czas z rodziną a to jest najważniejsze. Sylwester był na pełnym spontanie, ponieważ tak naprawdę do godziny 21 nie wiedzieliśmy co będziemy robić. Północ spędziłam pod daszkiem, ponieważ panicznie boję się fajerwerków. Są piękne wiem, ale z odległości minimum 500 metrów. Zawsze mam przed oczyma najgrosze scenariusze.

Nie miałam w planach pisać notki o moich postanowieniach noworocznych, ponieważ od kilku lat w ogóle ich nie robie. Dlaczego? Ponieważ wiem, że ich nie spełnię i będę miała tylko wyrzuty sumienia. Ale może w tym roku zrobie to co sobie postanowiłam? Nie zostaje mi nic innego, tylko to sprawdzić.

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE
Napewno chcę lepiej prowadzić bloga, żeby notki się pojawiały częściej, ponieważ obecnie raz na tydzień to jednak jest mało. Chcę też go urozmaicić o nowe tematy, mam nadzieję, że to mi się uda spełnić.

A to kilka innych postanowień ri.pinger.pl/pgr389/e65ea288001f455652c5e327/WYNAJAC+MIESZKANIE.jpgri.pinger.pl/pgr224/a1cf860c0021b5a052c5e313/ZROBIC+PRAWO+JAZDY.jpgri.pinger.pl/pgr425/15c6a5190003fd1952c5e307/ZWIEDZIC+NOWY+KRAJ.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Przez całe święta pogoda nie zachwycała, deszcz zapraszał wiatr do tańca i tak potrafili się bawić od rana do wieczora - przez co my byliśmy uwięzieni w domu. Postanowiliśmy, że może razem w coś pogramy i decyzja padła na monopoly. I to był strzał w dziesiątkę, ponieważ wszyscy wspólnie usiedliśmy przy jednym stole i w jedną grę potrafiliśmy grać nawet 3 razy pod rząd.
Po monopoly decyzja padła, na otworzeniu innego pudełka z grami i tak w każdy dzień od świąt gramy przynajmniej w jedną z gier. Nawet nie pomyślałam, że gra z rodzeństwem i mamą może być taka fajna. Mam nadzieję, że od teraz będziemy częściej tak spędzać nasz wolny czas.

Gry planszowe to nie tylko fajne rozwiązanie dla wspólnego spędzania czasu z rodziną, ale także ze znajomymi na imprezach. Mi się marzy cała szafa z różnymi kolorowymi grami, w które później będę mogła grać ze znajomymi bądź rodziną.

Wybrałam pare gier, które chętnie bym przygarnęła

MONOPOLY Gra polega na handlu nieruchomościami, zebraniu jak największej ilości pieniędzy i doprowadzeniu przeciwników do bankructwa. Jeżeli klasyczne monopoly wydaje się wam nudne, jest tyle wersji, że na pewno któraś się wam spodoba. Np. Monopoly Empire opis producenta - Kupuj swoje ulubione marki, zapełniaj powierzchnię reklamową, wzbogacaj się i wygrywaj! Gra jest wyścigiem na sam szczyt! Będziesz musiał dokonać trudnych decyzji i wykonywać inteligentne ruchy, w celu likwidacji konkurencji, aby być pierwszym i najlepszym! Jak dla mnie brzmi to bardzo zachęcająco


KOLEJKA Czy ty masz odwagę zmierzyć się z codziennością lat 80? Mi nie dano żyć w czasach PRL, więc realia znam tylko z opowieści. Jak z recenzji wynika, mimo takich nieciekawych czasów udało się producentom zrobić bardzo fajną i ciekawą grę. Od producenta - Gra planszowa "Kolejka" opowiada o realiach życia codziennego w latach schyłkowego PRL. Zadanie graczy (od 2 do 5) wydaje się proste. Muszą wysłać swoją, złożoną z pięciu pionków rodzinę do sklepów na planszy i kupić wszystkie towary z wylosowanej listy zakupów. Problem polega jednak na tym, że półki w pięciu osiedlowych sklepach są puste...


CARCASSONNE Według niektórych carcassonne to nie planszówka, to stan umysłu. Gra jest prosta, nieskomplikowana i dająca wiele frajdy - mogę to potwierdzić, bo sama grałam w nią kila razy u znajomych. Można dokupywać do niej dodatki, przez co gra staje się jeszcze ciekawsza. A tu pare słów od producenta - Usytuowane na południu Francji miast Carcassonne założono na ważnej tresie handlowej, łączącej Morze Śródziemne z Atlantykiem. Ze względu na swoją strategiczną pozycję miasto często stawało się celem podbojów i znajdowało pod panowaniem wielu władców. Dzięki swej bujnej historii można w nim dzisiaj znaleźć szereg znanych przykładów romańskiej oraz romańskiej oraz średniowiecznej architektury fortecznej. Gracze rozwijają teren wokół Carcassonne, układając płytki terenu. Co turę plansza rośnie i rośnie, w miare jak dodają nowe takty, pola, miasta oraz klasztory. Mogą również wystawić swoich podwładnych w charakterze zbójców, chłopów, rycerzy oraz mnichów celem objęcia kontroli i zdobycia punktów za odpowiednie elementy ternu. Każdy z uczestników dysponuje niewielką liczbą podwładnych, więc musi rozsądnie zaplanować każde posunięcie i wystawić pionki podwładnych tylko tam, gdzie przyniosą mu najwięcej punktów. Carcassonne to lekka, strategiczna, prosta, zmyślna gra polegająca na wykładaniu płytek, przynosząca nowe wyzwania z każdą kolejną turą.


CZARNE HISTORIE Czarne historie to gra idealna dla domorosłych detektywów. Jednak podobno posiada jedną wadę, jest to tak zwana jednorazówka jeżeli gra sie w nią często w takim samym gronie znajomych. Jest na to jeden sposób, części tej gry jest chyba z pięć jak nie wiecej. Można w nią także grać na długich trasach. Jednak ja sobie nie wyobrażam jechać przez jakiś długi ciemny las i odgadywać kto kogo zabił. Od producenta - Jesteście detektywami, ale nie macie skomplikowanej aparatury, policyjnych samochodów, śmigłowców i psów tropiących... Nie zdejmiecie odcisków palców... Jesteście niemymi świadkami zdarzenia - fragmentu historii, którą przyjdzie wam rozwikłać przy pomocy dedukcji i kilkunastu pytań, na które jedną możliwą odpowiedzą są dwa proste słowa: TAK lub NIE. Rozwiązanie, które mistrz tajemnic zachowuje oczywiście dla siebie, znajduje się na drugiej stronie karty. Odpowiedź ta jest rozwiązaniem zagadki i pozwala mu odpowiadać na pytania zadane przez detektywów.


BYŁO SOBIE ŻYCIE Chyba każdy w dzieciństwie oglądał serie Było sobie życie. Ja uwielbiałam te bajki, bo na prawdę coś z nich wynosiłam. Gra jest nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Od producenta - Edukacyjna gra planszowa "Było sobie życie" to emocjonująca zabawa, w której możesz sprawdzić swoją wiedzę na temat zdrowia i ludzkiego organizmu. Cel gry jest prosty: trzeba jak najszybciej zebrać komplet żetonów z wizerunkiem Hemo.


TABOO To jest gra którą chyba najczęsciej widzę w filmach. Wydaje ci się, że wymyślenie definicji słowa jest proste? Opisanie prostych, codziennie używanych rzeczy nie może sprawić trudności? To chyba nic bardziej mylnego. Ciekawe jak by mi poszło w takiej grze, kiedy ja codziennie używam "tentegować" na połowe czynności. A od producenta kila słów - Zbierz swój zespół i odgadujcie hasła, nie wypowiadając słów Tabu. W przeciwnym razie drużyna przeciwna użyje piszczałki! Niekończonca się zabawa słowami to nowe hasła na kartach, kostka i piszczałka. Czas na rozgadaną imprezę.


Do tych gier dochodzą tak zwane pudełka z 100 grami takimi jak chińczyk, gra w pary itp.

*A wy macie jakieś ulubione gry planszowe?*
  • awatar migus: U mnie Eurobiznes, Państwa i miasta, Człowieku nie irytuj się i jeszcze jedna gra z wakacji u babci. Gra pochodzi z Francji są tabele i gra się kośćmi, zdobywa się punkty w zależności ile na kostkach wypadło oczek i w jakiej konfiguracji. Ale nie znam nazwy.
  • awatar Folari: Ja uwielbiałam kiedyś grać w Chińczyka. ;)
  • awatar frusta_blog: my zawsze gramy w monopoly albo w jenge! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
początku chciałabym wszystkim życzyć wesołych świąt. Dużo szczęścia, zdrowia i radości z każdej wykonywanej rzeczy. Niech się spełnią wszystkie wasze najskrytsze marzenia i niech ten okres świąteczny upłynie Wam w szczęściu i radości przy kolędach i zapachu choinki.

Mi święta mijają wspaniale. To są pierwsze święta od dawna, kiedy spędzamy je wszyscy wspólnie a nawet zyskaliśmy pare nowych osób przy wigilijnym stole. ri.pinger.pl/pgr81/51fe79570027c59c52bb3440/image+%2815%29.jpeg

Kolacja smakowała wyśmienicie, spróbowałam każdej potrawy a było ich 12, jak to tradycja nakazuje. Moja mama przeszła samą siebie i sama ukisiła nie tylko barszcz czerwony, ale także biały. Nawet sami zrobiliśmy makaron do grzybowej a ja upiekłam chałkę, która smakowała po prostu nieziemsko i ''jak z piekarni'' było najlepszym komplementem, kiedyś musze napisać przepis na nią.
ri.pinger.pl/pgr44/f21b7a9c001bcd7252bb3483/image+%2820%29.jpeg

Mimo naszego wieku, chyba każdy nie mógł się doczekać otwierania prezentów. Moja mała siostra po otwarciu jednego powtarzała kilka razy ''nie mogę uwierzyć, że dostałam Baby Born. Nie mogę w to uwierzyć!''. Nikt nie dostał nie trafionego prezentu. Ja osobiście dostałam tak śliczne prezenty, że chyba musiałam być bardzo grzeczna w tym roku.

Na drugi dzień z rana moja siostra przygotowała piękne śniadanie, aż żal było psuć tak ślicznie przystrojone talerze. ri.pinger.pl/pgr364/2123d9ab001df9e252bb34b5/image.jpeg
A dzisiejszy dzień spędzamy na graniu w gry planszowe i oglądaniu filmów. Chyba nigdy nie graliśmy całą rodziną w monopoly.
Oczywiście po kolacji musieliśmy zrobić sobie z mamą i siostrą sesje zdjęciową przy choince. A mój tż jak widać na poniższym zdjęciu nas przedrzeźniał. ri.pinger.pl/pgr386/ed6242330019d4e752bb3514/image+%285%29.jpeg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Kiedy już odbębniliśmy tą najtrudniejszy punkt w przygotowywaniu się do świąt, a mam na myśli kupowanie prezentów, nadchodzi czas na ich pakowanie. Pierwsze wrażenie jest jednym z najsilniejszych czynników wpływających na nasz odbiór nie tylko innych osób, ale także i rzeczy. To właśnie w tym krótkim czasie ocenia się daną rzecz/osobę i "szufladkuje" ją, przypinając odpowiednie etykiety, na przykład "podoba mi się", "ma to coś" itp. Dlatego nawet skarpetki jak będą zapakowane w piękny papier ozdobiony błyszczącą się kokardą, wywołają pozytywne wrażenie.

Lubimy też, przynajmniej ja lubię, jak widzę, że druga osoba nie tylko kupiła prezent i zapakowała go na szybkiego tak samo jak wszystkie inne, ale i włożyła serce w to, żeby go zapakować specjalnie dla mnie. Nie mówię, że nie można zapakować prezentów tym samym papierem, ale żeby nie wszystkie były takie same.
ri.pinger.pl/pgr461/2d1630400029139952b315ed/IMG_0414.JPGri.pinger.pl/pgr339/6a03e162002c23e852b31603/IMG_0422.JPG
Bileciki to jest element z którym można się pobawić. Ja kupiłam gotowy szablon bilecików oraz dwie kartki A4 ze świątecznymi obrazeczkami. W ten sposób, każdy dostanie swój niepowtarzalny bilecik z pięknym zimowym obrazkiem. Na drugiej stronie napisałam odręcznie imię osoby dla której jest prezent. Rozważałam wydrukowanie, ale pomyślałam, że imię napisane piórem ma coś w sobie.

Przy stoisku z papierami stałam chyba dobre 10 minut (zaznaczę, że każdy prezent już zapakowałam na początku grudnia, ale rozmyśliłam się i wymyśliłam nowy koncept). Nie zawsze, żeby określić okazję, na którą dany prezent jest, musi być wypisany na papierze np. cały w choinki, bałwanki czy "Merry Christmas". Równie dobrze, jak widzicie wyżej, może to być srebrny papier a dodatki dopełniają jego cel.

Nie wiem jak wy, ale ja nie lubię pakować w tak zwanego cukierka. Nigdy mi się to nie podobało i zazwyczaj wygląda to niechlujnie. Ja postanowiłam posłużyć się kartonem, żeby tego uniknąć. Wycięłam z kartony górę i spód i tak zrobiłam "pudełeczko". Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi jak rozpakuje a tam zwykły karton.
ri.pinger.pl/pgr155/1d95afda002279b052b3167e/IMG_0417.JPG
Do ozdabiania użyłam choinki, szyszek, różnych wstążek i kwiaciarnianych ozdób. Choinka miała być bazą ozdoby, ale co prezent dodawałam coraz więcej i więcej. Dopiero na drugi dzień zauważyłam, że pod choinka będzie leżeć jeszcze jedna choinka która będzie moimi prezentami, dlatego postanowiłam je popodcinać. Szyszki z którymi miałam wielki problem, żeby je przyczepić na drugi dzień się otworzyły i za ładnie nie wyglądały, ale pomyślałam taki urok natury i niektóre zostawiłam a te najbrzydsze odczepiłam. W kwiaciarni zauważyłam piękne ozdoby zrobione z chyba brzozy (nie znam się na drzewach) serduszka, choinki, gwiazdeczki i aniołki, postanowiłam je też poprzyklejać do prezentów - A niech się jeszcze bardziej świecą!

*A wy już zapakowaliście prezenty?*
  • awatar Kaarolina J.: Ślicznie Ci w tej czerwonej sukience! :) PS. Powodzenia w tańcu i podziwiam, wow, balet :P
  • awatar Gość: Pieknie zapakowane prezenty :) gdybym taki dostała aż szkoda byłoby mi go rozpakować :) Ja niestety pakuję na szybko - papier, wstążka i naklejka z imieniem. Raz w życiu przyłożyłam się do pakowania - piękne były te prezenty, ale nigdy później nie miałam już tyle czasu na pakowanie - zwykle robię to dzień przed Wigilią, wiadomo - dzieciaki.
  • awatar Coldi: Ale pięknie zapakowane prezenty :) Ja nie mam talentu do pakowania prezentów, to moja świąteczna zmora :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 

Dni uciekają jak szalone, nim się obejrzymy będziemy siedzieć przy wigilijnym stole. W moim domu już powoli czuć przygotowywania do tego święta. W sobotę wróciliśmy z całym bagażnikiem ozdób, dodatków, nowych talerzy i końcowych prezentów. Jedynie czego nam brakuje to choinki, mam nadzieję, że już niedługo i ona zagości w naszych skromnych progach.
W dzisiejszej notce, chcę wam pokazać prezent który sama sobie sprawiłam pod choinkę. Jest to kurteczka z Sisters Point. Kurtka typowo jesienno/wiosenna, ale przy takiej pogodzie jaka jest obecnie to nawet teraz można w niej spokojnie chodzić, nie ryzykując przy tym odmrożenia sobie niczego. Bardzo mi się podobały tego typu kurteczki, niestety ceny odstraszały. A jak zobaczyłam ją na wieszaku z napisem SALE, to pomyślałam, że musi być moja.
ri.pinger.pl/pgr398/9686dd0e002960c252af4f6f/IMG_0400.JPG
Koszula też jest moim nowym nabytkiem i też z przecen, tym razem z H&M. Zamówiłam ją przez internet, obawiając się, że tak jak to koszule mają w zwyczaju - nie będzie pasować. A tu pozytywne zaskoczenie, pasuje idealnie, nawet nie rozchodzi się w okolicach biustu.
Wiem, że pewnie jestem nudna z połączeniem tych spodni i butów, ale je tak uwielbiam, że prawie non stop w nich chodzę. I tak akurat tak wychodzi, że w weekend kiedy to jade do mojego osobistego fotografa tylko one znajdują się w mojej walizce. Buty mimo wysokiego obcasa są bardzo wygodne. Dają rade nawet na zakupach, a to się ceni.

Kurtka Sisters Point | Koszula H&M | Naszyjnik Cubus | Buty H&M | Spodnie Pieces | Torebka MK

A taki widok miałam przez większość weekendu. Ale ja nie byłam lepsza, zrobiłam objazd po świecie z Zumbą. Też niezła zabawa chociaż, że pot ciurkiem leciał mi z czoła. Najzabawniejsze było jak razem z moją drugą połówką tańczyliśmy we dwóch. Oczywiście, możecie się domyślać kto zdobył większą ilość punktów.
  • awatar Coldi: Ślicznie wyglądasz :) Jak mi się coś podoba to też praktycznie chodzę w tym cały czas :D
  • awatar Bayorka: cudowne zdjecia!<3
  • awatar Camillle.: Spodnie i buty <3 magiaaaa Twoje nogi:* >:d Zumba mrrr
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Orkan o imieniu Ksawery w mojej miejscowości nie wyrządził żadnej szkody, a wręcz przeciwnie. Wywołał uśmiech u chyba wszystkich mieszkańców (nie, nie cieszymy się nieszczęściem innych). Otóż przywiał nam góry śniegu. Pięknego śniegu, delikatnego niczym cukier puder.
ri.pinger.pl/pgr470/138b46df000d43e252a4d164/IMG_0384.JPG

Przez te parę dni czułam się jak bym występowała w filmie. Zima niczym z tych obrazków na weheartit. A żeby podzielić się z wami tymi chwilami, porobiłam pare zdjęć które możecie oglądać w tej notce. Jednak nie dało się uchwycić tego uczucia, kiedy mimo że jest się spóźnionym na pierwszą lekcje, nie przyśpiesza się kroku. Delektuje się każdym płatkiem który osiada na na twarzy i wywołuje przy tym uśmiech od ucha do ucha.
ri.pinger.pl/pgr112/ec8b14d20012b1dc52a4d2b9/IMG_0383.JPG

Cały weekend zaliczam do bardzo udanych. Ale dzisiejszy dzień chyba był naj naj. Rano wybraliśmy się na pole lepić bałwana. Zebrała się nie mała grupka, bo około ośmiu osób w przedziale wieku 18-30. Ulepiliśmy chyba największego bałwana na całej wsi, miał chyba z 3 metry.

Ale najprzyjemniejsze było to, że po paru godzinach spędzonych na świeżym powietrzu wszyscy poszliśmy do nas na gorące kakao. I tak przy świątecznym filmie, sącząc ciepłą słodycz spędzaliśmy wspólnie czas.

A wieczory wolne wieczory spędziłam z "wielkim Gatsby". Książka jeszcze bardziej niesamowita od filmu.

Łezka mi się kręci w oku, jak sobie pomyślę, że w ciągu paru dni ten piękny grudniowy obrazek stopi przez obfite deszcze które nadchodzą.
ri.pinger.pl/pgr60/8981fb6a000ed8f452a4d63b/IMG_0386.JPG
  • awatar Lully: @madameoiselle: Tak, niestety. Chociaż najfajniej mi się czyta mając audiobooka po polsku i śledząc norweski teskt :D
  • awatar Esperanta: Mmm, ale klimatycznie;) Lecę po kakao! :D
  • awatar Gość: Ale pięknie tam u Ciebie <3 zazdroszczę. Cudowne zdjęcia. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Zdjęcia z ostatnich tygodni z telefonu i insta

Jeden z moich kostiumów do musicalu na podstawie Across the universe, ah nie mogę się doczekać Lutego

Byliśmy w gazecie! Ja na pierwszym planie i moja zmutowana stopa

Poranek

Widok ze szkoły

Oglądanie Kevinari.pinger.pl/pgr65/20e01671000bf623529dd018/IMG_2854.JPG

Odkryłam, że jednak w sklepie można znaleźć nutellę

Pakujemy prezenty!

Wyginamy nózie

Chwilę przed wyjściem na scene, pełen chill

Świąteczny klimacik

Zapas na wieczór filmów

Love actually zaliczone na ten rok

Liczyłam na Beatę i miałam racje!

Dlaczego fajne fryzury wychodza najlepiej jak się je robi od niechcenia?

Jestem mistrzynią w psuciu słuchawek, chyba 10 w tym roku

Przypadkowo, skarpetki pod bluzkę

> instagram.com/natlly22
  • awatar Kaarolina J.: Boże , ludzie.. Czy wy naprawdę nie macie nic innego do roboty tylko wylewać tu swoje żale? Jeny. Dziewczyna ma styl, robi to co lubi i kogo to interesuje skąd ma pieniądze??? PRZECIEŻ TO JEJ PRYWATNA SPRAWA! PS. Ślicznie wyglądasz! :) Co dokładnie tańczysz? Ja trenuję towarzyski.. :D
  • awatar Gość: Dla hejtera :http://www.trolowisko.pl/upload/masc-od-bolu-dupy-cos-dla-ciebie_46_smieszne.png
  • awatar Gość: Chcę taki widok za oknem!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›