• Wpisów:117
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 12:47
  • Licznik odwiedzin:17 465 / 1696 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
  • awatar Lully: @a small fucker: też ciężko się do nich przekonywałam, nawet śmiałam się z nich, że ktoś za długo klęczał heh :D Ale wydaje mi się, że w tym połączeniu wyglądają elegancko i nie tak ordynarnie. Płaszczyk podobał mi się od samego początku jak go ujrzałam, ale często spotykałam się z komentarzami (dawno, jak jeszcze nie był w modzie, bo kupiony z 2 lata temu), że babcie w takich chodzą ale nie przejmowałam się tymi komentarzami. A teraz (niestety) już jest dużo ich na ulicach.
  • awatar a small fucker: do spodni z dziurami nigdy nie bylam przekonana, ale płaszczyk jest prześliczny! przygarnełabym
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas który zbliża się do nas wielkimi krokami. W większości sklepów już od miesiąca można zobaczyć czerwono białe witryny. W radiu słychać świąteczne piosenki. Trwają ogromne świąteczne przeceny, przez co trwa zakupowy szał. Ludzie biegają od sklepu do sklepu w poszukiwaniu najlepszych prezentów dla bliskich. Przystrajamy dom, choinkę. Choć niektórzy uważają to za całkowicie zbędne ja uważam, że nawet w tych małych rzeczach tkwi magia świąt.

Na cały post zapraszam:
http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/czy-umyas-juz-okna-dla-jezusa-dlaczego.html
http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/czy-umyas-juz-okna-dla-jezusa-dlaczego.html
http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/czy-umyas-juz-okna-dla-jezusa-dlaczego.html

Podaję w nim także przepis na wspaniałe pierniczki
  • awatar ♥ To moja bajka.: ponieważ teraz nie doceniamy małych rzeczy. kiedyś, dzieci miały słodycze tylko na świeta i czekali na nie. czuli, ze cos wesolego się zbliża. teraz mamy większe rzeczy.
  • awatar EthanJones66: U nas jeszcze nic nie gotowe...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Jest w naszym kraju dziwny, moim zdaniem, zwyczaj i nic nie wskazuje na to, aby coś w tej kwestii miało się zmienić. Bo bez przesady jaka ze mnie, dwudziestolatki, z wzrostem karła, Pani? Mam na imię Natalia. Cześć i czołem. Czy naprawdę musimy budować mury tam, gdzie ich nie ma? Forma grzecznościowa, która została przyjęta w naszym kraju, według mnie oddala ludzi od siebie. W innych krajach sprawa w ogóle nie istnieje: wszyscy do siebie mówią po imieniu. Niektórzy zazdroszczą Anglikom i Amerykanom: a angielskim prawie do wszystkich (oczywiście istnieje forma jak Pan/Pani) mówi się "you" – i to zamyka cały temat. Norwegia jest także jednym z tych krajów w których się tyka od samego początku poznania. Nie ma hierarchii i wywyższania się. Patrzenia się na wiek czy status danej osoby. Wszystkich traktuje się na równi.

Więcej na :
http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/sdf.html http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/sdf.html http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/sdf.html http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/sdf.html http://www.nataliabloguje.pl/2015/12/sdf.html

Instagram: https://www.instagram.com/ntly.k/
 

 


Żyjemy w czasach kiedy życie przypomina ciągły wyścig szczurów. Biegniemy na przód nie patrząc za siebie. Każdy chce być kimś. Chcemy mieć dużo... dużo wszystkiego. Dążymy do celu, ale po jego osiągnięciu stawiamy sobie nowe cele i brniemy dalej. Wszyscy oczekują od nas zorganizowania na najwyższym poziomie. Musimy połączyć; pracę, dom, studia oraz hobby które często oddalone są od siebie dziesiątkami kilometrów i przy tym mieć czas na odpoczynek. Dlatego gdy zegarek wybija w poniedziałek w głowie wkładamy buty do joggingu, które pozwolą nam przebiec cotygodniowy maraton. Podobno ludzie zabiegani, to ludzie zestresowani i nieszczęśliwi, ale czy na pewno?

*Zapraszam*
http://www.nataliabloguje.pl/2015/10/szczesliwi-ludzie-biegaja.html
http://www.nataliabloguje.pl/2015/10/szczesliwi-ludzie-biegaja.html
http://www.nataliabloguje.pl/2015/10/szczesliwi-ludzie-biegaja.html
 

 

Wczoraj na kilka godzin przeniosłam się do raju. Zapraszam na moją recenzję z obiektu MOLO w Osieku

http://www.nataliabloguje.pl/2015/09/osiek-molo-czyli-karaiby-za-grosze.html
 

 
Znikąd się pojawiły i opanowały mi kuchnie. Muszki owocówki. Są wszędzie, a mnie to aż obrzydza. Nic nie ma na wierzchu, wszystko albo pochowane w pudełka a każda żywność w lodówce. Jedyne co to miałam mieczyki które przekwitły, ale je wyrzuciłam. Druga teza to taka, że chcą sobie u mnie przezimować. Ale ja nie chce takich domowników! Wiecie może jak się pozbyć tych wstrętnych muszek?
  • awatar Natlly: @A.....: kurcze faktycznie pomogło, dziękuję!!!
  • awatar A.....: Nalej do szklaneczki trochę octu i dodaj kropelkę płynu do mycia naczyń - pomaga :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


http://www.nataliabloguje.pl/2015/08/pierwszy-krok-do-garderoby-idealnej.html
Zapraszam na nową notkę o pierwszym kroku do szafy idealnej, czyli wyrzucamy stare, zniszczone ubrania oraz te które już na nas nie pasują

blog: www.nataliabloguje.pl
instagram: https://instagram.com/ntly.k
 

 


Po latach blogowania zdecydowałam się na swoją własną domenę, zapraszam na nowy post http://www.nataliabloguje.pl/2015/08/powrot-po-osmiu-latach-do-polski.html
  • awatar Jasminnelle: Aaaaa czyli hosting jest niepotrzebny? Na razie zaczynam się tym głębiej zainteresować i jeszcze tego nie ogarniam do końca :D
  • awatar Lully: @Jasminnelle: Ja zrobiłam wszystko za szybko bez przemyślenia i razem z domeną wykupiłam też hosting, który wyszedł dużo a nie potrzebnie. Ponieważ podpięłam po prostu domenę pod blogspota. Wszystko mam na bloggerze tylko publikuje pod inną nazwą. Czyli hosting nie jest mi potrzebny. Domene kupiłam na ovh i razem z hostingiem zapłacilam chyba coś ponad 100 zł - na rok. I jak na początek to jest bardzo dużo. Ale ja chciałam mieć wszytsko na już więc nie oglądałam się za niczym innym.
  • awatar Jasminnelle: też zamierzam założyć swoją własną domenę i zająć się poważniej blogowaniem - jak to wygląda od strony technicznej? Ile płacisz miesięcznie za domenę i hosting? Dziękuję z góry za info ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Ostatni treściwy post był chyba z pół roku temu, jak nie więcej. Przez te miesiące się dużo zmieniło - ja się zmieniłam. Nawet kiedyś próbowałam czytać stare posty, nie polecam, wydają się takie śmieszne i bez sensu. Ale może napisze co się u mnie działo.

Po długim sezonie w pracy, stwierdziłam, że potrzebuję sobie odpocząć, że czas na podróże. Jednym z postanowień na nowy rok było właśnie podróżować. Jako, że nie miałam kompanów do przekraczania granicy norwegii, postanowiłam, że pozwiedzam troche tego kraju. Zwiedziłam północ norwegii, Lofoty a święta spędziłam u siostry na południu Norwegii. A zaraz po nowym roku pojechałam do polski. Gdzie spędziłam całe dwa miesiące - pierwszy raz na tak długo byłam w PL odkąd wyjechałam do Norwegii!


Po przyjeździe do Polski chciałam coś zmienić, padło na kolor włosów. Z tym wiąże się też historia pewnego melanżu, który trwał ciut za długo, a na drugi dzień o godzinie 7 rano miałam wylądować na fotelu fryzjerskim. Wylądować wylądowałam, ale może nie w takim stanie jak powinnam. Dlatego też, początkowy kolor był straszny, ponieważ wybierało go jeszcze pijane oko.

Jedni mówią, że lepiej, drudzy, że nie. A ja się bardzo dobrze czuje w blondzie i na razie nie mam zamiaru wracać do ciemniejszych odcieni.


Pobyt w polsce, wiązał się ze zrobieniem Prawa Jazdy. Co oczywiście mi się udało. W mniej niż miesiąc wyjeździłam wszystkie godziny/ ukończyłam teorie. Zdałam za pierwszym razem egzamin teoretyczny jak i praktyczny, z czego jestem bardzo dumna. Oczywiście zostało też należycie oblane!



Bardzo się cieszę, że nadal tu ktoś zagląda. Nawet jak się nie odzywałam przez tyle czasu! Dziękuję, że dajecie swoje instagramy, przynajmniej tam was po śledzę, jeżeli nie będę miała czasu na blogowanie, ale daliście mi chęć do tego, żeby wrócić.

Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Do blogowania raczej nie wróce, ponieważ chęci na regularne pisanie notek są znikome. Ale przynajmniej tyle będę miała co poobserwuje was na insta!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Czy ktoś jeszcze tu zagląda? ❤️
  • awatar Lully: @Julia Aleksandra: w sumie to muszę to przemyśleć. Bo myślałam, że nikt nie czyta go już i nikt nie zagląda. A jak jednak ktoś tu wchodzi to może wrócę
  • awatar Julia Aleksandra: Ja :) Wracasz na bloga? ;)
  • awatar ___Kasia___: Ja też :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 


Poszukuję fajnych blogów lifestylowych na blogspocie. Ponieważ moja lista obserwowanych jest prawie pusta a że jestem troche chora i większość czasu spędzam w łóżku potrzebuje fajnej lektury w postaci blogów
Zapraszam do mnie http://natlje.blogspot.com/
  • awatar migus: Też jestem na blogspocie, ale tam jest to samo co tu ohhlittlegirl.blogspot.com jakby co zaprasza :)
  • awatar kruk55: dobrze jest mieć jakąś pasję :)
  • awatar Kosmetyczne Pudełko: http://kosmetycznepudelko.blogspot.com/ - ja dopiero zaczynam, bo pinger coś szwankuje...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Nadeszła jesień. Szczerze? nie mogłam się jej doczekać. Już byłam zmęczona tym słońcem - nawet nie wiedziałam, że kiedykolwiek to powiem. Uważam, że każda pora roku jest przepiękna, jesień także. Uwielbiam klimat jesieni, zapach palonego drzewa w kominkach a drzewa nim pozbędą się liści, przechodzą niesamowitą odmianę kolorystyczną.

Jesień niestety nie zachwyca piękna pogodą, potrafi być szara, mglista i zimna. Zdarzają się kilkudniowe opady które wydawało by się że się nigdy nie skończą. Do tego dochodzi porywisty zimny wiatr, mgliste poranki i nocne przymrozki. Jednak ja i to uwielbiam. Wtedy zaczynam doceniać ciepło własnego domu, kubek herbaty nagle nie staje się za ciepły, tylko nawet zalany wrzącą wodą jest idealny. Długie jesienne wieczory sprzyjają spędzaniu czasu z rodziną. Ja już zaczęłam zbierać nowe gry - pierwsze co zamówiłam to były czarne historie. Można także spędzać czas na czytaniu lektur, robótkach ręcznych lub po prostu przed telewizorem. W końcu zaczynają się nowe sezony ulubionych seriali i znów staniemy się uzależnieni od naszych serialowych drugich ja.



Kiedy w końcu zdecyduję się rozsiąść w fotelu z grubymi skarpetami na stopach i ciepłym kocem na kolanach żeby doczytać ostatnie strony książki, która towarzyszy mi już od wakacji, uwielbiam w tle słuchać moich jesiennych piosenek. Według mnie idealnie oddają klimat jesieni, i nawet podczas spaceru po lesie zakładam słuchawki, żeby wsłuchać się w te aksamitne melodie.

Dlaczego jesienna depresja, skoro tak lubię jesień? Dla mnie jesień jest taką depresją. Jest smutna, przygnębiająca. Nawet można powiedzieć, że ma niską ocenę własnej wartości z czego drzewa gubią liście a morze jest częściej wzburzone z tej złości. I my mamy poczucie braku energii i coraz mniej nam się chce.



Pięć moich ulubionych piosenek z tej playlisty
1. Heartbeats - Jose Gonzales |
2. Comets - Cocoon |
3. July Flame - Laura Veirs |
4. Pillow Talks - Wild Child |
5. Cheap Wine - Trevor Moss and Hannah Lou |

Zapraszam do słuchania - spotify autumn depression https://play.spotify.com/user/1157698563/playlist/01sBiOaNiwidtmSn3qeezM
  • awatar migus: Nie wierzę, co tu czytam. Jak można nie lubić lata i tęsknić za jesienią? :P Jesień jest najlepsza jeśli chodzi o robienie zdjęć. Ale tak do połowy października. Potem jest masakra :/
  • awatar Coldi: Ja lubię jesień do czasu kiedy nie opadną wszystkie liście, później drzewa sa takie "smutne" :(
  • awatar Never Stop Dreaming <3: Heartbeats - Uwielbiam <3 Wpadnij do nas ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Odkąd pamiętam, zawsze zazdrościłam tym dziewczynom które miały swoje ulubione i wypróbowane kosmetyki, które by za żadne skarby świata nie wymieniły na inne. Wtedy powtarzałam sobie, ojtam Natalia, młoda jesteś dużo czasu jeszcze masz na znalezienie takowych kosmetyków. Przez większość gimnazjum (wcześnie zaczęłam zabawę z makijażem) i początki liceum kupowałam masową ilość nowych kosmetyków, licząc na to, że znajdę w końcu te najlepsze. Więc tą metodą prób i błędów, gdzie większość była błędów zrozumiałam, że w sieciówkach oraz większych marketach swoich ulubieńców nie znajdę.



Większość kosmetyków doradziła mi Pani ekspedientka w małej perfumerii w Wadowicach. Zaryzykowałam i jej zaufałam i od tej pory kupuje tylko te kosmetyki które mi poleciła

1. Foundation Revlon, Nearly Naked
Aby ten podkład dobrze wyglądał na mojej twarzy używam gąbeczki do podkładu. Żeby uzyskać dobry efekt krycia, trzeba pamiętać, żeby go wklepać a nie rozcierać po całej twarzy. Dlatego nakładanie tego podkładu palcami nie da dobrego efektu.

Ten podkład daje naturalny efekt, oraz satynowe wykończenie. Krycie jest raczej średnie, ale jak producent zapewnia to ma być podkład niewidoczny, prawie nagi - ma wyrównać koloryt. Skóra pod nim oddycha a podkład nie zapycha.

Posiadam skórę bardzo mieszaną, jedne miejsca są wysuszone na wiór oraz inne bardzo tłuste. Do tego nosze okulary i miejsce gdzie siedzą na nosie jeszcze bardziej się pocą. Żeby go utrwalić używam pudru sypkiego. W tej kombinacji nawet w gorącej hiszpanii makijaż utrzymał mi się przez cały dzień.

Niektórzy mówią, że brak pompki to wielka wada. Ja się z tym nie zgadzam, ponieważ własnie nadmiar można bez problemu wlać z powrotem do buteleczki.

W lato używam koloru 190 a w późnej jesieni przechodzę do 150. Wykorzystałam już chyba 6 opakowań.

2. Utrwalacz Artdeco, Fixing Powder
Świetnie utrwala makijaż, bez względu na pogodę. Po nałożeniu nie zmienia koloru podkładu, ma biały kolor, ale po nałożeniu wtapia sie w skórę i staje się niewidoczny. Jest bardzo drobno zmielony i tym samym niesamowicie wydajny, poprzednie opakowanie starczyło mi na cały rok.

Osobiście mam bardzo duży problem z powiekami, po paru godzinach zawsze mi wszystko z nich spływało. Po nałożeniu bazy ( o której niżej) oraz tego pudru trzyma się cały dzień! Fixer nie zapycha ani nie podkreśla suchych skórek.

3. Baza pod cienie Artdeco, Eyeshadow Base
Więc jak już wyżej napisałam, ta baza w połączeniu z podkładem oraz fixerem tworzą idealny zestaw. Makijaż trzyma się przez cały dzień a nawet nie raz budziłam (tak, wiem, straszny grzech nie zmyć makijażu przed spaniem) się z nienaruszonym makijażem który utrzymał się przez większość poprzedniego dnia i całonocną impreze.

Cienie oraz eyeliner utrzymują się bardzo długo. Lekko pogłębia kolor cieni wg mnie także lekko rozjaśnia powiekę dlatego od czasu do czasu rezygnuję z cieni a nakładam tylko kreskę. Jest bardzo wydajny, wydaje sie jakby nigdy się nie chciał skończyć. Przez 2 lata zużyłam 3 opakowania.

Baza po jakimś czasie wysycha, przez co źle rozciera się po powiece zostawiając smugi. Ale w mojej łazience jest wieczna sauna dlatego produkt nie ma jak wyschnąć. Nakładam go palcem jak cień.

4. Kryolan, Cake Eye Liner
Chcąc nauczyć się robić idealną kreskę natknęłam się na wizazu na ten oto eyeliner. Bałam się, że będąc początkującą amatorką nie dam rady sobie z takim profesjonalnym kosmetykiem. Wbrew pozorom ten produkt wcale nie jest trudny w stosowaniu.

Jest bardzo wydajny, myślałam, że się nigdy nie skończy niestety raz spadł mi na płytki i się po prostu i popękał. Zaczął się bardziej rozkruszać chociaż tak czy siak go używałam przez jeszcze kilka miesięcy. W końcu postanowiłam zamówić nowe opakowanie.

Daje piękny i głęboki czarny kolor. Wystarczy kropelka wody i można działać. Do aplikacji używam dwóch pędzelków jednego z ZOEVA Bamboo Set Liner oraz Kryolan rozmiar 6 - Art. 3806.

5. Puder wypiekany, Pupa, Luminys, Baked All Over Illuminating Powder
Osobiście posiadam odcień 01. Osobiście używam tego kosmetyku jako róż do policzków niz jako puder. Używam go do podkreślenia kości policzkowych, a od czasu do czasu jako cienie.

Kosmetyk nakładam skośnym pędzelkiem do różu. Puder świetnie ożywia twarz. Sprawia że wygląda ona na bardziej promienną i wypoczętą. Oczywiście jak z każdym jednym kosmetykiem trzeba uważać, żeby nie przesadzić, bo może sprawić wręcz odwrotny efekt.

Bardzo długo utrzymuje się na twarzy oraz jest niesamowicie wydajny. Posiadam go już od dwóch lat i nadal nie widać końca!



Kolejny kosmetyk który moge z całego serca polecić jest to VICHY, Normadern, Hyaluspot. Jest to punktowy preparat szybko zwalczający miejscowe niedoskonałości.

Nastoletni trądzik mam już za sobą, niestety kiedy zbliżają mi się TE dni na nowo staję się gimnazjalistką z czerwoną twarzą. Do tego od czasu do czasu wyskakują mi bolące pryszcze których nie da się usunąć. Wystarczy zaaplikować na nie odpowiednią ilość żelu dwa razy dziennie i w kilka dni nie ma po nich śladu. Lekkie czerwone krostki schodzą w ciągu nocy.

Po nałożeniu nie tworzy tłustej warstwy i można go spokojnie używać zarówno na, jak i pod makijaż. Szybko się wchłania i jeżeli nie nałoży się za dużo żelu, nie pozostawia śladu. Łagodzi bóle i uczucie pieczenia.



ZOEVA Bamboo Set, Zestaw bambusowych pędzelków do makijażu

Zestaw zawiera; Buffer - pędzel do mieszania i nakładania podkładu. Powder - pędzel do aplikacji kosmetyków prasowanych i sypkich jak puder, bronzer. Blush - pędzel do różu. Foundation - pędzel do podkładu. Fan - pędzel do oczysczania twarzy - wachlarz. Lip - pędzel do malowania ust. Crease - pędzel do rozcierania i mieszania cieni. Concealer - pędzel do korektora. Shader - pędzel do aplikacji cieni na powiece i rozświetlania wewnętrznego kącika oka. Eye Blender - pędzel do cieni. Liner - pędzel do eyelinera w kremie (ja używam do eyelinera w kamieniu.

Nigdy nie posiadałam tylu przeróżnych pędzelków. Dlatego dla jednych może być to bardzo mały zestaw idealny na czas podróży. Jak dla mnie jest to wielki zestaw gdzie jeszcze większości pędzelków nie wykorzystałam, ale zawsze o takim marzyłam. Pędzelki mają krótkie uchwyty, dlatego jest to dla mnie duża zaleta ponieważ sama posiadam małe dłonie. Nie moge się jeszcze wypowiedzieć o wypadaniu włosków, ale o ich miękkości mogę co nie co powiedzieć. Są miękkie i przyjemne.

  • awatar eM-: używamy podobnych kosmetyków- ten sam podkład, baza, fix, bronzer :) też jestem z nich bardzo zadowolona
  • awatar Coldi: Super, że masz takie ulubione kosmetyki :)
  • awatar malinowa Sandra: Fajnie, że ktoś Ci doradził, gdy szukałąm(dalej szukam np tuszu) kosmetykow idealnych tez sporo kasy wydalam i sie nie sprawdziły, ale w końcu mam swoich ulubieńcó, tylko ten tusz. Ile pędzli, słyszałam że są świetne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Mój mały skarbek nareszcie przekroczył próg Naszego domu. Od początku skradł wszystkie serca domowników oraz znajomych. Mały psotnik który już po jednym dniu nauczył się, że się sika na gazety, chociaż ze złości potrafi się załatwić na sofę czy Moje łóżko. On sam woli spać po za swoim wyrem, chociaż mogę śmiało przyznać, że jakby było trochę większe sama bym się z nim położyła.


Dzisiaj po trzech dniach, nawet zaczął mi szczekać. Chociaż wiem, że nie powinien to tak czy siak słodko się słucha jego pierwszych szczeków. Jest bardzo zmienny, raz jest osowiały i by non stop spał a jak ma napady to by wszystko gryzł, a najbardziej lubi buty oraz spodnie kiedy się z nim idzie na spacery.


Podobno jest najcierpliwszym szczeniakiem z całego miotu. Pani od której go kupiłam mówiła mi, że inni podczas obcinania pazurków się wyrywali i byli bardzo niecierpliwi, a Charlie stał i czekał aż pani skończy. Ja sama widze progres, np. w pierwszy dzień nienawidził smyczy. Zakładało mu się smycz a on po prostu stał i się nie ruszał z miejsca. Jak się mu ściągało ją zaczął biegać i być szczęśliwy (próbowałam kilka razy). Na drugi dzień zrobiliśmy jeszcze jedną próbę i pies już szedł normalnie koło nogi.


Kupiłam dla niego torbę z myślą o jeździe do weta oraz chodzeniem z nim po mieście. Jak mi przyszła pocztą byłam załamana jej mini rozmiarem, już powiedziałam siostrze, że będzie miała nową torbę na jej zabawkowe zwierzaki. Jaka byłam szczęśliwa kiedy jednak torba okazała się w sam raz. Przynajmniej po Bergen nie musiałam go nosić w rękach tylko w torbie. A ile ludzi mnie zatrzymywało i o niego wypytywało!

  • awatar eM-: jaki słodziak :D idzie się w nim zakochać
  • awatar migus: ooo ale słodycz :* tak, każdy pokocha takiego pluszaka.
  • awatar Lully: @gość: bardzo podobny do maltańczyka, ale to jest west highland white terrier :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Kiedy za oknem hula wiatr, w okna coraz częściej stuka deszcz, miło powrócić do wakacyjnych wspomnień. W tym roku spędziłam najlepsze wakacje w moim życiu, Hiszpania jest przepięknym krajem do którego na pewno powrócę. Ludzie, tradycje i ich jedzenie - w tym się najbardziej zakochałam. Do tego doszło słońce które grzało od rana do nocy. I zachody...

Wyżej możecie zobaczyć górę która wygląda jak człowiek który leży na plecach, a dokładnie jego twarz. Po kilku dniach spędzonych w tym pięknym kraju nie mogłam zrozumieć jak oni potrafią mieć tyle czasu na siedzenie w restauracjach/kawiarniach z rodziną czy ze znajomymi, po prostu rozmawiając. Nie mieszkałam w turystycznym miasteczku, miasteczko było położone dokładnie w połowie drogi z Alicante do Valencii. W miasteczku w którym mieszkało sześć tysięcy mieszkańców było chyba z dwa tysiące restauracji, dosłownie co dwa kroki była jakaś inna. A co najlepsze - zawsze wszystkie były pełne!


Na powyższych zdjęciach możecie zobaczyć dwie plaże, obydwie piękne! Jedna w Benidormie, typowo turystyczne miasteczko. Ludzi od groma, nie ma gdzie się położyć, jak widać na zdjęciu nawet w morzu człowiek na człowieku.

Plaża niżej, to plaża w Denii. Równie piękna, różni się tym, że nie ma na niej prawie w ogóle ludzi! Zdjęcie jest zrobione około godziny 12, a ludzi dosłownie garstka. Co prawda akurat ta część plaży jest kawałek od centrum, więc pewnie bliżej centrum było więcej ludzi. Morze czyściutkie, woda gorąca i ten komfort że nie leży człowiek na człowieku.

Spędziliśmy też dwa dni w Aqualandii oraz Terra Mitice w Benidormie. W aqualandii cała masa przeróżnych zjeżdżalń, a woda taka słona, że moje włosy wyglądały jak nitki z doświadczeń z przyrody w podstawówce gdzie się je zostawiało na noc zamoczone w wodze z solą.

Terra Mitica to nic innego jak wielki park rozrywki podzielony na kilka obszarów tematycznych jak np. Rzym, Egipt czy Grecja. Osobiście strasznie się boje tych wszystkich kolejek górskich, ale na swobodne spadanie z 10 piętra niemogłam się doczekać!

Zwiedziliśmy też jeden z największych oceanariów który znajdował się w Walencji. Widziałam delfiny, pingwiny, przeróżne rybki, rekiny i wiele wiele innych ciekawych zwierzaków. Chcieliśmy też zjeść w podwodnej restauracji, niestety tam trzeba mieć rezerwacje.

W tym czasie co byliśmy, był wielki festiwal Sant Jaume który trwał 10 dni. W pierwszy dzień ulicami biegły byki. Codziennie na arenie odbywały się pokazy z bykami, gdzie nawet normalni nieprzeszkoleni ludzie mogli wejść do klatki i podenerwować byczki. Moja siostra poszła ja się bałam. A w ostatni dzień (jeden jedyny dzień który opuściliśmy) byk przeskoczył przez barierkę i zaczął dźgać jakiegoś człowieka. Na szczęście tylko go poobijał. A w nocy imprezy imprezy i jeszcze raz imprezy. Koncerty na przemian z najlepszymi dyskotekami na świeżym powietrzu. Nawet zakumplowałam się z najfajniejszym DJ'em.


Jednego co na pewno nie zapomnę z Hiszpanii to ich ciepło i ich relacje. Hiszpanie dają zawsze dwa buziaki. Czy to jest nowo poznana osoba, czy babcia, czy najlepszy kumpel - zawsze się wita i żegna dwoma buziakami.

Wiem jedno, chcę tam wrócić
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Nareszcie powoli spełniam moje postanowienia noworoczne. Zdecydowałam się na kupienie szczeniaczka. Ja się już nie mogę doczekać aż pojadę go odebrać. Już prawie wszystko dla niego mam pokupowane, pozostało jedynie zamówić legowisko, szczotki i karmę. Ale z karmą poczekam jeszcze pare tygodni i dopytam panią od której psa kupuje co on je.

Powoli zabezpieczamy dom, nawet zdecydowaliśmy się wstawić szafe do przedpokoju, żeby buty całkowicie były schowane. Mamy tylko problem z kablami, bo niby zasłania je albo fotel albo jakaś szafka ale taki mały szkrab na pewno się tam wciśnie.

I mam jeszcze jeden problem, z podróżą. Bo będę z nim musiała przepłynąć 4 godziny promem. Co wiąże sie z tym, że żadnych przystanków na siku nie będzie. Myślicie, że wytrzyma tyle czy może lepiej zabezpieczyć się w pampersy dla szczeniaków?

  • awatar MoonoColor: śliczny maluszek. ta rasa jest bardzo 'przyjazna', będziesz zadowolona ze swojego pupila. polecam karmę royal canin dla małych ras, mój pies jest zdrowy i ma dużo energii.
  • awatar Coldi: Ojeja, jaki słodziak ♥
  • awatar Lully: @Française. ♥: tak tak, wescik
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›